4 osoby, które widzą, jakie filmy porno oglądasz, i 4 sposoby, żeby temu zapobiec

Prywatność

W ogólnym rozrachunku z pewnością są ważniejsze aspekty prywatności w sieci, niż czyjeś nawyki oglądania porno (żeby daleko nie szukać – nadmierne wścibstwo rządów, kradzież tożsamości czy oszustwa związane z kartami kredytowymi). Jednak historia wizyt na stronach dla dorosłych to jeden z najbardziej wstydliwych sekretów, więc niepokoić może fakt, że oglądanie pornografii nie jest tak prywatne, jak mogłoby się wydawać. Tryb incognito czy przeglądanie InPrivate dają wielu internautom fałszywe poczucie bezpieczeństwa, ale to tylko jeden z kroków potrzebnych do zachowania prywatności w sieci.

Oto kilka osób, którzy mają dostęp do tych informacji, oraz kilka prostych rad, które pozwolą temu zapobiec.

  1. Każdy podłączony do tego samego hotspotu

Bynajmniej nie sugerujemy, że powinieneś oglądać porno w lokalnej kawiarni (wręcz przeciwnie). Jednak to, co ludzie robią na przykład w zaciszu hotelowego pokoju, nie powinno nikogo obchodzić. Dlatego poniższe stwierdzenie może wprawić cię w zakłopotanie: to, co robisz w sieci Wi-Fi, zwykle jest widoczne dla każdego, kto jest podłączony do tego samego hotspotu. Nie potrzeba nadzwyczajnych hakerskich umiejętności, żeby zobaczyć, czym zajmują się inne osoby w tej samej sieci. Bezpieczny jest tylko ruch w witrynach z przedrostkiem https, a niemal żadna witryna dla dorosłych nie należy do tej kategorii.

  1. Zagraniczni dostawcy usług internetowych

W podróży łatwo zapomnieć, że to, co jest kulturowo dopuszczalne w jednym kraju, w drugim może oznaczać poważne kłopoty z lokalnymi władzami. Czy używasz publicznego hotspotu Wi-Fi, czy też sieci komórkowej zagranicznego operatora, dostawca usług może być prawnie zobowiązany donieść na każdego, kto przegląda materiały pornograficzne. Przyzwyczailiśmy się, że wolno nam oglądać wszystko, na co mamy ochotę, więc często zapominamy, że nie dotyczy to każdego.

  1. Analitycy i reklamodawcy (często jedni i ci sami)

Prawdopodobnie nie zdziwisz się, słysząc, że większość firm raczej nie chce być kojarzona z pornografią. Z tej przyczyny sieci, które zamieszczają reklamy w witrynach dla dorosłych, nie pokazują ich na „normalnych” stronach. Oznacza to, że witryny porno są w dużej mierze niezależne, jeśli chodzi o używanie Twoich prywatnych informacji do celów reklamowych. Niestety, Twoje wizyty na stronach porno nadal można powiązać z Tobą. Wiele witryn dla dorosłych korzysta z usług analitycznych, a także przycisków w rodzaju „Lubię to” lub „Udostępnij”, które przekazują dane do dużych reklamodawców, takich jak Google i Facebook.

  1. Twój pracodawca (w Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach)

Zacznijmy od tego, że Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ nie zachęcamy nikogo do oglądania nieprzyzwoitych filmów w pracy. Nie bez przyczyny często oznacza się je skrótem NSFW. Nie zmienia to jednak faktu, że w niektórych krajach firmy mają niekomfortowo szerokie uprawnienia do szpiegowania swoich pracowników. To naturalne, że pracodawcy nie chcą, żeby zatrudniane przez nich osoby robiły coś nielegalnego, ale nadal masz prawo do prywatności, nawet w firmowej sieci.

Jakie masz opcje?

Co zatem możesz zrobić, żeby nikt nie naruszał Twojej prywatności? Pierwszym i najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest niepodawanie żadnych informacji osobistych na stronach dla dorosłych. Wiele witryn porno wymaga rejestracji w celu komentowania filmów (jeśli Ci na tym zależy) albo oglądania wideo w wyższej jakości. Warto zatem mieć oddzielny adres e-mail specjalnie do takich witryn. Kolejna oczywista rada to korzystanie z trybu prywatnego, który uniemożliwia śledzenie Cię z wykorzystaniem plików cookie i nie zapisuje krępującej historii przeglądania w Twoim komputerze.

Nieco bardziej technicznym, ale wciąż bardzo łatwym sposobem jest wyłączenie obsługi JavaScriptu w ustawieniach przeglądarki podczas surfowania po stronach dla dorosłych. Wiele witryn nie działa bez JavaScriptu, ale wszystkie strony porno, które odwiedziliśmy w celach badawczych, nie miały z tym żadnych problemów. JavaScript bardzo ułatwia fingerprinting, czyli „zdejmowanie odcisków palców” urządzenia. Ta frustrująco inwazyjna technika polega na korzystaniu ze skryptów, które identyfikują Twój komputer na podstawie różnych zmiennych, takich jak rozmiar ekranu, system operacyjny i liczba zainstalowanych czcionek. Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale istnieje wystarczająco dużo takich zmiennych, żeby większość urządzeń na świecie była zupełnie unikatowa.

Ale najprostszą i najskuteczniejszą metodą kontrolowania prywatności jest korzystanie z VPN. VPN (wirtualna sieć prywatna) szyfruje cały Twój ruch, co oznacza, że nikt nie może go przechwycić i sprawdzić, jakie witryny odwiedzasz i co pobierasz. Ukrywa także Twój prawdziwy adres IP, unikatowy numer, który pozwala łatwo zidentyfikować Cię w sieci. Rozwiązania VPN najwyższej klasy, takie jak Freedome, zawierają również dodatkowe funkcje, na przykład zapobiegające śledzeniu Cię przez sieci reklamowe, a także ochronę przed złośliwym oprogramowaniem, które automatycznie blokuje strony ze szkodliwym kodem. Aplikacja jest łatwa w użyciu i dostępna na większości platform.

Zachowywanie prywatności w sieci nie musi być trudne ani drogie, a jeśli zastosujesz się do powyższych wskazówek, będziesz mógł bez obaw surfować wszędzie, gdzie tylko zechcesz.

Oceń artykuł

1 głosów

0 komentarzy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Może Ci się też spodobać

%d bloggers like this: