NIE NADUŻYWAJCIE NASZEGO ZAUFANIA DO PROCESU AKTUALIZACJI!

bezpieczeństwo

Zaobserwowaliśmy oznaki niepokojącego trendu. Obecnie w niemal każde oprogramowanie wbudowany jest proces aktualizacji, a automatyczne aktualizacje mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa urządzeń. Wprowadzono je przede wszystkim po to, aby szybko reagować na wykryte luki w zabezpieczeniach. Trafiło to do przekonania większości użytkowników. Rozumiemy sens aktualizacji i zgadzamy się na ich natychmiastowe instalowanie.

Jest to korzystne z perspektywy bezpieczeństwa. Dlatego z przykrością obserwuję coraz powszechniejsze nadużywanie zaufania użytkowników do aktualizacji.

Apple właśnie trafiło na czołówki gazet za sprawą „skandalu z błędem 53”. Krótko mówiąc, aktualizacja do iOS 9 może zmienić urządzenie w cegłę, to znaczy uczynić je zupełnie bezużytecznym, jeśli nowy system wykryje, że wykonano nieautoryzowaną naprawę. Oficjalny powód jest taki, że Apple chce chronić dane użytkowników przed hakerami majstrującymi przy urządzeniu. Cała sprawa jest jednak mocno śmierdząca. Firma jest znana z utrzymywania zamkniętego i ściśle kontrolowanego ekosystemu, a najnowszy incydent tylko potwierdza jej dyktatorskie zapędy. Nie trzeba geniusza, żeby domyślić się, że taka decyzja jest korzystna dla autoryzowanych serwisów Apple’a.

Również Windows 10 jest teraz popularnym chłopcem do bicia. Nie mówię tu nawet o wszystkich problemach z bezpieczeństwem i prywatnością. Nie podoba mi się jednak sposób, w jaki Microsoft wpycha Windows 10 użytkownikom poprzednich wersji. Owszem, automatycznie rozpowszechniana aktualizacja jest wygodna, jeśli ktoś chce przejść na nową wersję. A jak mówiłem wcześniej, zainstalowanie nowej wersji jest zazwyczaj korzystne z perspektywy bezpieczeństwa. Użytkownicy mogą mieć jednak mnóstwo ważnych powodów, żeby się z tym wstrzymać, i właśnie tutaj robi się niemiło. Kilka gigabajtów danych trafia na dysk tak czy owak i niepotrzebnie zajmuje miejsce. Sformułowania w oknie dialogowym sugerują, że aktualizacja jest wymagana. W dodatku wszystko zaczyna się od nowa nawet wtedy, kiedy odmówimy, zrobimy porządki i wyłączymy aktualizacje. Co gorsza, teraz proces aktualizacji może nawet zacząć się automatycznie bez zgody użytkownika!

Ludzie wściekają się na te incydenty, ponieważ powodują one poważne kłopoty i przeszkadzają w użytkowaniu zakupionego produktu. Ale innym, równie poważnym skutkiem ubocznym jest to, że każdy taki przypadek podkopuje zaufanie do usług aktualizacji. Założę się, że użytkownicy „zbrickowanego” iPhone’a w przyszłości będą mieli opory przed instalowaniem nowych wersji iOS-a. A moja opinia o usłudze aktualizacji Microsoftu niewątpliwie zmieniła się, kiedy próbowałem obronić mój komputer dotykowy z Windows 8.1 przed aktualizacją. Owszem, wypróbowałem na nim Windows 10. Nie, nowy system nie działał poprawnie, więc musiałem wrócić do Windows 8.1.

Podsumowując: szybkie aktualizacje są ważniejsze, niż kiedykolwiek przedtem. Dlatego przykro patrzeć, jak firmy nadużywają kanałów aktualizacji po to, aby wprowadzać funkcje i wersje, które mają przynieść korzyści głównie im samym. W rezultacie ludzie mogą zacząć na szerszą skalę odmawiać aktualizacji albo próbować zablokować te systemy aktualizacji, których nie da się wyłączyć. Spowoduje to nieodwracalne szkody.

Sebastian

P.S. Mam dobrą wiadomość dla tych, którzy chcą pozostać przy poprzedniej wersji Windows: w rejestrze jest ustawienie, które pozwala zapobiec aktualizacji. Więcej informacji znajdziecie w artykule 3080351 w bazie wiedzy Microsoftu.

Zdjęcie: Nick Hubbard

 

Oceń artykuł

0 głosów

0 komentarzy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Może Ci się też spodobać

%d blogerów lubi to: